Zimowe powitanie wiosny z ,,Dystansem”!

       Jak co roku nie mogło nas zabraknąć na oficjalnym, biegowym powitaniu wiosny! Reprezentanci naszej grupy wzięli udział w Biegu ,,Dla małych serc” na dystansie 10 km i w Półmaratonie Marzanny, żeby już na stałe przegonić resztki zimy, a powitać piękne, słoneczne dni. Ale czym większe wyzwanie, tym większy sukces! Pomimo ciężkiej pogody, czasu na mecie były rewelacyjne, o czym przeczytacie w poniższych relacjach dwóch reprezentantów naszej grupy! Ogromne podziękowania należą się też kibicom, którzy pomimo mrozu i wiatru dzielnie kibicowali i czekali na Rozbieganych zawodników, żeby na ostatnich metrach przed metą dodać im sił!

 Bieg z Dystansem ,,Dla małych serc”- 10km

Gdy rano wstałem i wyjrzałem za okno jaka pogoda i ile jest stopni, to aż włosy mi się zjeżyły na rękach. Było -10 stopni i przy tym mocny wiatr. Pogoda nie zachęcała do wychodzenia z domu, a co dopiero biegać przy takiej temperaturze i takim wietrze, który potęgował jeszcze to zimno. Ale jednak pojechaliśmy na Reymonta i tam spotkaliśmy znajomych, którym bieg w takich warunkach nie bardzo się podobał, no ale nic- trzeba pomalutku się rozgrzewać, bo start za niecałe 20 minut.

Na start mojego biegu, który był na Bulwarach Wiślanych postanowiłem pobiec w ramach rozgrzewki. To było około 2 kilometry więc idealnie na rozruch. Po przybyciu na miejsce miałem kilka minut do startu, więc jeszcze jakieś małe rozciągano i dwie krótkie przebieżki, bo za chwilkę mamy startować. Niestety tak nie było, ponieważ start był opóźniony o ładnych kilka minut. Nikogo to nie cieszyło, bo zimno i wiatr każdemu przeszkadzał. Chcieliśmy już wystartować, by jak najszybciej być na mecie i się ogrzać. Gdy już była zgoda na start to szybko ustawiliśmy się w szeregu przed linią i po paru sekundach nastąpił upragniony wystrzał, po którym wszyscy ochoczo ruszyliśmy do przodu. Na początku biegło się z wiatrem, więc w miarę szybko, ale wiedziałem żeby się nie napalać, bo później będzie pod wiatr. Zwłaszcza końcówka biegu się tak zapowiadała,  więc trzeba było troszkę sił zostawić na dobiegnięcie do mety. Kilometry szybko mijały, pomału nogi robiły się coraz cięższe, ale nie było dramatu. Dopiero na 7 km biegnąc pod wiatr odczułem naprawdę, że tracę siłę i mocno zwolniłem. Gdy byłem w okolicach ósmego kilometra to stało się coś dziwnego- kryzys minął, nogi jakby lżejsze i poczułem znowu, że jednak mogę ten bieg ukończyć z przyzwoitym czasem, więc przyspieszyłem. Troszkę się tym zdziwiłem, bo jednak to już końcówka biegu i jeszcze w dodatku pod wiatr, a tu takie mocne tempo, ale nic- cisnąłem do końca. Przed samą metą słyszałem mocny doping kolegów z klubu i to mnie jeszcze uskrzydliło.

Wpadłem na metę zatrzymuje zegarek i patrzę na czas, a tu 37.28 i myślę ,,Wow- niezły czas jak na takie warunki”. Szybko odebrałem medal i pobiegłem do znajomych którzy mi tak mocno kibicowali przed linią mety. Ucieszyli się na mój widok, okryli folią i zaczęli wypytywać jak się biegło, a ja chciałem opowiedzieć jak było. Niestety nie od razu dałem radę, bo twarz miałem tak zmarzniętą, że prawie nie mogłem mówić. Postanowiłem szybko pójść do depozytu, przebrać się w ciepłe ubrania i wrócić do znajomych przed linię mety, bo za niedługo będą przybiegać osoby które biegły Półmaraton Marzanny, a w tym biegu brało udział kilka osób z naszego klubu RD. Dobrze zrobiłem, bo nasz gorący doping pomógł ukończyć kolegom ten Półmaraton w naprawdę rewelacyjnych czasach .

Tomasz Kupiec

 

Półmaraton Marzanny

Dnia 18 marca 2018 przyszło mi zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem w tym roku. Po dobrze przepracowanej zimie, wielu biegach w górach i dużej liczbie przebiegniętych kilometrów, przystąpiłem do Półmaratonu Marzanny pełny optymizmu. Temperatura w dniu biegu nie była najlepsza. Dodatkowo silny mroźny wiatr obniżał temperaturę odczuwalną. Pomimo tego odpuszczenie nie wchodziło w grę. Plan przed biegiem: trzymać tempo 4:00min/km tak długo, jak tylko się da.

Około 25min przed startem wyjście na rozgrzewkę. Kilkanaście minut truchtu, kilka przebieżek i start. Pierwsze kilometry tempo idealne. Po 5km, po wybiegnięciu na wiadukt i dalej Bulwarami Wiślanymi trzeba było mierzyć się z silnym wiatrem czołowym. Trwało to do około 10km, gdzie zegarek niespodziewanie pokazał 40 minut. Zero strat po takim odcinku mógł oznaczać tylko jedno – mega moc! Po kolejnych kilku odcinkach grupki zaczęły się przerzedzać. Nie było to dobre ze względu na samotną walkę z silnym wiatrem. Pomimo tego do 14km tempo nie obniżyło się, a nawet po wciśniętym żelu na 11km nastąpił przypływ energii. Dlatego zamiast trzymać tempo postanowiłem zaryzykować. Przyspieszyłem delikatnie. Okazało się, że kolejne kilometry będą lekko z wiatrem. Tempo 3:45min/km pomiędzy 15 a 20km jeszcze przed biegiem nie mieściło mi się w głowie. Czas 18:47 na tym odcinku doprowadził do super życiówki 1h22min51sek w półmaratonie i nowego rekordu Rozbieganych Dobczyc J Mega radość na mecie. Endorfiny ani na moment nie chciały puścić. Fajne to bieganie!

Kamil Sajak

 

Aktualności

Zobacz więcej

Informacje przed VI Mini Festiwalem Biegowym o „Złotą Kózkę” 

11.06.2024

Zmiana statusu stowarzyszenia ROZBIEGANE DOBCZYCE

02.02.2024

Blog

Zobacz więcej

Zmiana statusu stowarzyszenia ROZBIEGANE DOBCZYCE

02.02.2024

Czytaj dalej

Wicemistrz w skarpetkach i puchar w przedszkolu

08.10.2018

6 października w bliskiej nam Wieliczce na Małopolskiej Arenie Lekkoatletycznej odbyły po raz pierwszy zawody pn. Run Salt Cup w ramach których przeprowadzono Puchar Polski Dzieci w biegach na dystansach od 60 m do 1 km oraz I Amatorskie Mistrzostwa Polski w biegu na 100 metrów. Nie mogło zabraknąć rodziny Rozbieganych i to w dosłownym znaczeniu!

Czytaj dalej

38

osób w RD

Czwartek 19:30

dniem wspólnych biegów

5 Koron

maratonów

6

zorganizowane wydarzenia